Tło historyczne i okoliczności towarzyszące powstaniu parafii św. Maksymiliana Kolbego w Tarnowie

Każde dzieło, wszelkie wydarzenie, każde istnienie ma swój początek, start, rozpoczęcie drogi.

Wspólnota parafialna pw. Św. Maksymiliana Kolbego w Tarnowie jest stosunkowo młoda. Powstała w pewnych okolicznościach i warunkach, jakie zaistniały i dały początek parafii, której patronuje największy święty współczesnych czasów – św. Maksymilian Kolbe, zakonnik, franciszkanin z Niepokalanowa i męczennik z obozu w Auschwitz, gdzie zupełnie świadomie, w sposób heroiczny oddał własne życie, aby w ten sposób uratować życie ojca rodziny.

Każda parafia to najmniejsza cząstka Kościoła Chrystusowego. Jest ona w swoisty sposób zorganizowana, a równocześnie tak ceniona przez wiernych, że parafianie mówiąc o niej, używają określeń: nasza parafia, moja parafia, nasz kościół parafialny. Są to określenia bardzo wymowne, wiele mówiące.

Jakie okoliczności towarzyszyły powstaniu naszej parafii? Kilkadziesiąt lat po zakończeniu II wojny światowej to w naszej Ojczyźnie okres zorganizowanej walki z Bogiem i Kościołem. Władze komunistyczne usunęły religię ze szkół, zdejmowały krzyże w pomieszczeniach użyteczności publicznej, szpiegowały rodziny i poszczególne osoby odnośnie życia religijnego. Żądano od uczących katechetów wykazu dzieci uczęszczających na katechezę, zniszczono zorganizowaną Caritas, odebrano Kościołowi praktycznie wszystkie placówki religijno-wychowawcze, szkoły, internaty, przedszkola. Zabrano zgromadzeniom niektóre domy i ich ośrodki działalności.

W sierpniu 1954 r. ponad 1500 sióstr zakonnych z 323 klasztorów z diecezji zachodnich wywieziono do kilkunastu obozów pracy w Polsce. Trafiały m.in. do Kobylina, Gostynia, Stadnik, Otorowa i Staniątek. Zabrano wówczas 323 obiekty, w tym szpitale, domy opieki, przedszkola, sierocińce, domy dziecka i domy zakonne. Unicestwiono w ten sposób wiele zgromadzeń działających społecznie. Ubowcy namawiali przy tym siostry do porzucenia habitu w zamian za dobrą pracę, wykształcenie i lepsze warunki życia.

W tej atmosferze walki, prześladowania i terroru wytworzyła się opinia, że tylko kościół – jako świątynia o charakterze sakralnym – może się najskuteczniej bronić, jako jedyne miejsce oporu w obliczu szlejącej przemocy i prześladowania, a jednocześnie spełniać posługi duszpasterskie wobec wiernych.

historia

W diecezji tarnowskiej pełnił posługę arcypasterza od 22 maja 1962 r. ks. biskup Jerzy Ablewicz, pełen wiary i pobożności, oddany bez reszty Kościołowi, o wielkim poczuciu odpowiedzialności za Kościół partykularny jemu powierzony. Władze komunistyczne w programie walki z kościołem nie zezwalały na budowę nowych świątyń, mimo że potrzeby tworzenia nowych, bardziej dynamicznych parafii były wielkie. Dlatego ksiądz biskup wykorzystywał każdą istniejącą kaplicę, nawet zakonną, aby tworzyć nowe wspólnoty parafialne. W takich okolicznościach wziął pod uwagę kaplicę klasztorną sióstr Urszulanek, przy ul. Bema w Tarnowie, w której kapelan sióstr, ks. prof. Leopold Regner, organizował pewnym zakresie odrębne nabożeństwo niedzielne dla przybywających tam wiernych. Dnia 17 grudnia 1971 r. ks. biskup Jerzy Ablewicz powołał odrębną wspólnotę duszpasterską dla okolicznych wiernych, tzw. Rektorat przy kościele sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej w Tarnowie i zamianował rektorem tego kościoła ks. Stanisława Gurgula.

historia

W ten sposób zaczęła się historia nowej wspólnoty duszpasterskiej, którą później nazwano parafią św. Maksymiliana Kolbego w Tarnowie. Dokonał tego ks. biskup Jerzy Ablewicz dnia 20 kwietnia 1979 r. Bardzo interesował się parafią i pilnie śledził postęp prac architektonicznych przy wznoszeniu nowego kościoła w miejsce istniejącej dotychczas kaplicy zakonnej. Ponieważ nową świątynię parafialną wznoszono w obrębie nieruchomości klasztornej i istniejącej oraz działającej wspólnoty sióstr Urszulanek, do licznych wzajemnych uzgodnień wynikających z tej złożonej sytuacji wydelegował i upoważnił dwóch swoich współpracowników: ks. prałata Eugeniusza Krężla i ks. prałata Kazimierza Kosa. Harmonogram prac związanych z budową świątyni przewidywał osiągnięcie najpierw dolnego kościoła celem niezbędnego pomieszczenia wstępnego dla wiernych. Ten etap był bardzo trudny i pracochłonny. Mimo to ksiądz biskup przynaglał księdza proboszcza słowami: „wychodź czym prędzej z podziemia, a buduj właściwy kościół, bo mi jest potrzebny”. On także konsekrował (2 kwietnia 1989 r.) nowo wybudowany kościół parafialny wzniesiony na miejscu poprzednio istniejącej kaplicy. Z prawdziwym wzruszeniem namaszczał wówczas ołtarz kamienny poświęcony pamięci więźniów tarnowskich zamordowanych w Oświęcimiu – w tym grupy harcerzy z Tarnowa.

Z dającym się zauważyć wzruszeniem przedłużał wówczas namaszczenie ołtarza olejem świętym. Prawdopodobnie przypuszczał, z uwagi na stan zdrowia, że może to być ostatni kościół, który konsekruje za swojej posługi biskupiej. Sprawie budowy noych świątyń poświęcił wiele wysiłków i zmagań w czasach walki z Kościołem w Polsce. Historia wkrótce nada mu przydomek „budowniczy nowych kościołów w diecezji”.

historia

Powstaje jeszcze pytanie następujące: jakie czynniki i okoliczności wpłynęły zasadniczo na integrację naszej parafii w pierwszych latach istnienia tej nowej wspólnoty? Przede wszystkim samo oficjalne powstanie placówki duszpasterskiej w środku dzielnicy, wokół istniejącej kaplicy sióstr Urszulanek. Następnie – powiększenie liczby nabożeństw w tygodniu a szczególnie w niedziele i dni świąteczne. Otwarto kancelarię parafialną i otoczono troskliwą opieką chorych i osoby starsze. Siostry Urszulanki zorganizowały wkrótce chór kościelny oraz scholę. Powstał także zespół lektorów oraz koło ministrantów. Położono duży nacisk na angażowanie wiernych w liturgii, w czytanie Bożego Słowa i wykonywanie śpiewów liturgicznych. Miało też miejsce wielkoduszne zaangażowanie się sióstr Urszulanek w życie liturgiczne, katechetyczne i parafialne. Wierni bardzo cenili tę współpracę i siostry dażyli w zamian wielką życzliwością, wdzięcznością i przyjaźnią, co było widać ze strony dzieci, osób starszych i chorych. „Zgromadzenie kieruje do pracy w parafii siostry: cztery katechetki, organistkę, kancelistkę, opiekunkę parafialną, zakrystiankę, sprzątaczkę”. (Umowa o pracę z dnia 1 września 1979 r.)

Ta współpraca pogłębiła się znamiennie, gdy zdano sobie sprawę, że istniejąca kaplica nie może zaspokoić potrzeb duszpasterskich zarówno wspólnoty parafialnej liczącej około 3000 wiernych, jak też wspólnoty zgromadzenia sióstr. „Rozumiejąc potrzeby duszpasterskie oraz okoliczności zmuszające diecezję do wejścia na teren klasztoru i użytkowania części jego lokali dla zaspokojenia tych potrzeb Rada Generalna chętnie daje swą zasadniczą aprobatę na to, aby użytkowanie tych lokali było odstąpione Diecezji i ma nadzieję, że uda się znaleźć dobre i szybkie rozwiązanie mające na celu zarówno dobro służby duszpasterskiej, jak i życia zakonnego. Przekazując Ekscelencji powyższe odpowiedzi Rady Generalnej, łączę wyrazy czci i proszę o arcypasterskie błogosławieństwo” (Maria Judith Mietzefeld, Przełożona Generalna, Rzym, 16 kwietnia 1978 r.)

Szczególnym elementem który złączył w sposób charakterystyczny tę nowo powstającą parafię, był duch wspólnotowy. Na tę cechę położono w duszpasterstwie wyjątkowy nacisk. Wkrótce te starania zaowocowały w parafii bardzo korzystnie. Wierni z radością powtarzali: „w naszym kościele jest jak w rodzinie” lub „w naszym kościele jest jak przy ognisku harcerskim” itp. Powtarzali te słowa bardzo często, niemal wszędzie: na rynku, w sklepach, w zakładach pracy, podczas spotkań rodzinnych. My, duszpasterze słuchaliśmy z uwagą tych spostrzeżeń i różnych opinii w tym względzie. Mówiły nam one m.in., czego wierni od nas oczekują i czego szukają we wspólnotach parafialnych a szczególnie w zgromadzeniu liturgicznym.

historia

Do świątyni bowiem można przybywać, zachowując ducha pięknej tradycji lub zbawczych zwyczajów. Można równocześnie szukać pogłębienia życia religijnego, umocnienia wiary, łączności z Bogiem oraz pogłębienia autentycznego kontaktu ze wspólnotą

/ks. Stanisław Gurgul/