Wnętrze

  1. Nastawa i wnętrze
  2. Ołtarz
  3. Kaplica Matki Bożej
  4. Droga krzyżowa
  5. Witraże

Dekoracja wnętrza kościoła św. Maksymilian Kolbego


Parafia pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbego w Tarnowie była erygowana przez biskupa Jerzego Ablewicza w roku 1979. W następnym roku rozpoczęto budowę kościoła parafialnego, co trwało przez 7 lat, aż do roku 1986. Kościół został zlokalizowany w narożu u zbiegu ulic Urszulańskiej i generała Józefa Bema. Projektował go architekt Józef Dutkiewicz z Krakowa. Budowla przylega do klasztoru ss. Urszulanek Unii Rzymskiej, gdyż zajęła małą parcelę powstałą po wyburzeniu kaplicy tegoż klasztoru, z lat 1877-1878. W przyziemiu kościoła pomieszczono tzw. kościół dolny.

Dekoracja rzeźbiarska, o której tu mowa, wypełnia wnętrze górnego kościoła. W zamyśle inwestora, ks. Stanisława Gurgula, pierwszego proboszcza tejże parafii, została ona poświęcona osobie i głośnej w okresie międzywojennym działalności apostolskiej franciszkanina Maksymiliana Marii Kolbego, męczennika obozu koncentracyjnego w Auschwitz koło Oświęcimia. Właśnie w latach budowy kościoła został on wyniesiony przez kanonizację do chwały ołtarzy przez papieża Jana Pawła II, dnia 10 października 1982 r.

Obejmuje ta dekoracja nastawę ołtarzową oraz związane z nią ideowo stacje Drogi Krzyżowej. Autorem projektu jest znany krakowski rzeźbiarz Bronisław Chromy, niegdyś uczeń znakomitego artysty Ksawerego Dunikowskiego, natomiast realizatorem tego projektu w drewnie i polichromii jest tarnowski rzeźbiarz Kazimierz Klimkiewicz.

Tematyka dekoracji mówi o życiowej idei św. Maksymiliana, czyli o służbie Chrystusowi przez całkowite zawierzenie Matce Bożej w tajemnicy jej Niepokalanego Poczęcia, co wyraził on w haśle: „Cały świat dla Niepokalanej”. Realizował to hasło w pracy duszpasterskiej prowadzonej w Polsce i w Japonii, a w końcu przez ofiarę życia w męczeńskiej śmierci dnia 14 sierpnia 1941 r.

Nastawa ołtarzowa

Nastawa ołtarzowa ma formę zbliżoną do zdwojonego dyptyku. Są to dużych rozmiarów cztery tablice zdobione figuratywnie. Dwie centralne to jakby otwarta księga z krzyżem w pośrodku. Widzimy tam w reliefie ciała niebieskie – słońce, gwiazdy, mgławice i ziemię, a także dwie postacie w pełnej rzeźbie. Jest to św. Maksymilian, który cały ten kosmos oddaje Niepokalanej, oraz Ona sama – właśnie w chwili gdy zstępuje z wysokości niebios i niesie mu w dłoniach, jako nagrodę, dwie korony – białą i purpurową, symbol dziewictwa i męczeństwa. Pozostałe tablice boczne mówią o działalności i męczeńskim finale życia św. Maksymiliana. Ta z lewej strony przedstawia dwa ośrodki jego pracy. Jeden i drugi nazwał Niepokalanowem – w Polsce koło Warszawy i w Japonii koło Nagasaki. Były to zwykła baraki drewniane z kaplicą i obszernymi halami maszyn drukarskich, ponieważ działał on poprzez katolicką prasę i czytelnictwo. Jego „Rycerz Niepokalanej”, „Rycerzyk Niepokalanej”, „Mały Dziennik” i inne rozchodziły się w niespotykanych dotąd nakładach, a do pomocy stawały obok Maksymiliana zastępy młodych ludzi, którzy zgłaszali się na braci zakonnych. Dość wspomnieć, że przed wojną Niepokalanów polski liczył ponad 500 takich zakonników. Widzimy ich na tablicy jako rzeszę skupioną wokół Maksymiliana i tak jak on ogarniętych „szaleństwem” dla Niepokalanej. Tablica druga, z prawej strony, przedstawia plac apelowy w obozie koncentracyjnym w Auschwitz – widać druty kolczaste, wieże wartownicze, baraki obozowe i obalone tablice Dekalogu jako symbol zdeptanej godności człowieka. Na placu dokonuje się dziesiątkowanie więźniów, jako kara za ucieczkę jednego z nich. Jest także on – Maksymilian. Właśnie występuje z szeregu do przodu i zgłasza oprawcom, że jest gotowy pójść na śmierć głodową za innego więźnia, który ma żonę i dzieci. Tak też się stało.

Ideowym dopowiedzeniem do tematyki dyptyku jest wolnostojący ołtarz, którego podstawę stanowią luźne kamienie z obozowymi numerami więźniów pochodzących z tarnowskiej parafii św. Maksymiliana. Jest także i jego numer 16 670.

Drugim mocnym akcentem wyrażającym związek męczeństwa tych ludzi za Wiarę i Ojczyznę ze zbawczą ofiarą Chrystusa są stacje Drogi Krzyżowej. Zostały one rozmieszczone w ten sposób, że początkowe prowadzą do ołtarza i dyptyku, natomiast dalsze, te ze wzgórza Kalwarii, wiążą się ściśle z tym, czego dokonał Chrystus na krzyżu. Z kolei tabernakulum, w którym Chrystus pozostaje żywy pośród nas , mówi o nagrodzie za tę łączność jednej i drugiej ofiary. Ma ono formę kolistą, ujętą w wieniec dorodnych kłosów i kiści winogron.

Całość kompozycji tego dzieła ma formę dynamiczną. Tabernakulum jest unoszone przez dwóch aniołów w locie, a tablice dyptyku pną się w górę, jakby dym całopalnej ofiary. Wszystko to w sposób widoczny wynika z ołtarza i kalwaryjskiej Drogi Krzyżowej zarówno Chrystusa jak i św. Maksymiliana, oraz tych którzy poszli tym samym śladem.

/Ks. dr Władysław Szczebak/

Strona w przygotowaniu...

Na większą chwałę Bożą i cześć Niepokalanej

Obraz Matki Bożej Częstochowskiej związany jest z naszą Parafią od momentu jej powstania. Pierwotnie był w bocznym ołtarzu, jeszcze w kaplicy SS Urszulanek, gdy prace budowlane trwały w podziemiach. Potem w górnym kościele wisiał obok wielkiego krzyża wykonanego ze stempli budowlanych. Nie było ołtarza tylko podest zbity z desek rusztowaniowych. Msze Św. odbywały się wśród rusztowań powstającego dolnego kościoła. To tu przy tym obrazie udekorowanym barwami biało-czerwonymi modliliśmy się w stanie wojennym. Tu mieszkańcy Tarnowa przyszli by słuchać pieśni patriotyczno-religijnych. Był to koncert pt. „Bogarodzico Dziewico – to Ojców naszych śpiew” w wykonaniu Piotra Szczepanika. Do dziś obraz ten jest otaczany szczególnym kultem nie tylko przez mieszkańców naszej Parafii.

Kaplica, jej wygląd i wykonanie oraz materiał łączą się ściśle z całością kościoła. Jest jego integralną częścią. Obraz umieszczony jest w pozycji narożnej tak, że jest widoczny z całego kościoła. Adorując obraz klęka się bokiem do Tabernakulum. Obok obrazu na ścianie kaplicy umieszczone są wnęki na wota maryjne lub poświęcone Patronowi Parafii. Myśl przewodnia układu kościoła,w który wpisuje się kaplica to droga życia św. Maksymiliana pokazana na tle surowych ceglanych ścian. Zaczyna się od wejścia kamieniem węgielnym kościoła, dalej widzimy rząd pionowych skośnych ścian jak baraki obozowe lub kominy pieców krematoryjnych. Na nich to przedstawiona jest Droga Krzyżowa Pana Jezusa i droga ziemska w formie księgi życia naszego patrona. Kończą się one symboliczną komorą gazową z surowej cegły, wychodzącą jak gdyby z tej ściany. W tej symbolicznej komorze, będącej częścią kaplicy umieszczone są relikwie naszego Patrona, nad którymi widnieje obraz Matki Bożej Częstochowskiej – Królowej Polski. Takie rozwiązanie projektowe kaplicy umożliwia rozwijanie kultu Maryjnego i kultu Świętego Maksymiliana Marii Kolbego.

Zastosowane w kaplicy materiały wprost nawiązują do tych użytych we wnętrzu kościoła. Surowa cegła, biała ściana. Ta surowość i prostota to styl życia Św. Maksymiliana. Szlachetny materiał, oszczędna dekoracja to dostojeństwo i powaga Domu Bożego. Tu panuje klimat skupienia, zadumy i kontemplacji.

/Andrzej Trybulski/

Kaplica

Stacje Drogi Krzyżowej – kościół św. Maksymiliana Marii Kolbego w Tarnowie


Wchodząc do jakiegokolwiek kościoła na modlitwę indywidualną czy zorganizowaną w charakterze wspólnotowym, zauważamy we wnętrzu świątyni konkretny wystrój i wyposażenie. Stanowi ono integralną część budowli, która przeznaczona jest do kultu Bożego, dla Bożej chwały, dla przeżywania wiary i umacniania więzi z Bogiem. Od zarania istnienia człowiek stara się przybliżyć sobie Boże tajemnice przez rysunki, malowidła, rzeźby czy symbole. Nie są to absolutne wyobrażenia, które zastępowałyby definitywnie istniejące tajemnice, ale przez swoją naturę w jakiś sposób przybliżają i ułatwiają zrozumienie oraz pomagają w poznaniu sensu tego wszystkiego w co wierzymy. Człowiek jest bowiem istotą duchowo – cielesną i poznanie prawdy za pomocą doświadczenia oraz postrzegania w dziedzinie zmysłów ma wielkie znaczenie.

Każda świątynia jest miejscem szczególniejszego spotkania z Bogiem. Dlatego kościoły są starannie wyposażane w dzieła sztuki sakralnej, które przybliżają człowiekowi Boże misteria. Są one równocześnie bogactwem ludzkiego umysłu i ludzkiego ducha oraz geniuszu oddanego w służbie Stwórcy. W każdym przeto kościele znajdujemy zazwyczaj artystycznie wykonany ołtarz, tabernakulum, nastawę ołtarzową oraz stacje drogi krzyżowej. W kościele św. Maksymiliana Marii Kolbego w Tarnowie, który jest starannie wyposażony odnośnie wystroju wnętrza i prawdziwie wysmakowany w aranżacji miejsca przeznaczonego do kultu Bożego, stacje Drogi Krzyżowej posiadają odrębną historię.

Stacje drogi krzyżowej

W pierwszym etapie powstawania Drogi Krzyżowej uwzględniono koncepcję profesora Akademii Sztuki Kazimierza Zemły z Warszawy. Ostatecznie nie skorzystano jednak z jego propozycji. W naszej świątyni znamienne zasługi w wyposażeniu wnętrza oddał bardzo utalentowany w tej dziedzinie i dobrze przygotowany naukowo absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie ks. dr Władysław Szczebak – przewodniczący Komisji Sztuki Kościelnej i historyk sztuki. Jego ikonograficzne konsultacje są godne uwagi i wdzięczności. Ks. Władysław zaproponował, aby przy realizacji Drogi Krzyżowej zaangażować artystę plastyka Józefa Furdynę z Krakowa. Ten widział zaś u nas Drogę Krzyżową jako dzieło malarskie – malowane stacje na płycie wiórowej, których kształt i wielkość były uzależnione od poszczególnych stacji oraz ich dramaturgii. Według jego projektu wykonano kształty poszczególnych płyt, które potem dostarczono do jego pracowni malarskiej. Pojawił się wtedy we mnie wewnętrzny opór i stało się to bez mojego osobistego przekonania. Moim założeniem było, aby w tutejszym kościele Droga Krzyżowa została wykonana w pełnej rzeźbie przestrzennej, podobnie jak Księga Życia św. Maksymiliana w prezbiterium. Droga Krzyżowa malowana i to w dodatku na pospolitych płytach wiórowych, jakich używa się do wykonania półek w magazynach sklepowych, odbiega charakterem od wystroju wysmakowanego artystycznie i merytorycznie.

W końcu jednak artysta malarz, pan Józef Furdyna, wykonał wspomnianą Drogę Krzyżową. Powiadomiony o wykonaniu dzieła udałem się do jego pracowni malarskiej na poddaszu w Rynku Podgórskim. Kolorystycznie, zwłaszcza z pewnej perspektywy, poszczególne stacje przedstawiały pewną wartość dzieła malarskiego, natomiast użyte w wykonaniu pospolite płyty wiórowe były dla mnie wstrząsem nie do zaakceptowania pod żadnym względem. Artysta zauważył mój niedosyt i stan braku zgody na coś takiego. Jakimi słowami go pożegnałem, nie pamiętam. Opuściłem jego pracownię bardzo przygnębiony i załamany. Pozostawiłem oczywiście wykonaną Drogę Krzyżową w jego pracowni i w tym stanie załamania powróciłem do Tarnowa, zdając sobie sprawę z tego, że nad „moją Drogą Krzyżową” zawisł pewien impas na dłuższy okres czasu. Pragnąłem, aby nikt ze współpracującej ze mną komisji nie postawił mi w międzyczasie pytania: „Co z Drogą Krzyżową?”. Od tego wydarzenia upłynęły około trzy lata. Pewnego dnia na własną rękę udałem się do rzeźbiarza, którym był Bronisław Chromy z Krakowa, profesor Akademii Sztuk Pięknych, utalentowany artysta. Na moje zamówienie wykonał model pierwszej stacji Drogi Krzyżowej w rzeźbie. Ks. dr Władysław Szczebak poczynił uwagi od strony hagiograficznej, stosownie do swoich kompetencji. Pan Chromy przerobił i poprawił model stosownie do otrzymanych wskazówek. Następnie tarnowski rzeźbiarz Kazimierz Klimkiewicz, absolwent ASP, wykonał pierwszą stację w drzewie lipowym: „Pan Jezus przed Piłatem”, która od strony artystycznej i rzeźbiarskiej odpowiadała naszym oczekiwaniom. W ten sposób rozpoczęła się realizacja Drogi Krzyżowej w naszym kościele. Wszystko trwało około dwóch lat. W tym czasie trzeba było złożyć dziesiątki wizyt u pana Chromego; następowały ciągłe korekty wykonywanych modeli a potem przygotowanie ich do odkucia w drewnie.

Odrębny problem powstał przy rozmieszczeniu poszczególnych stacji. Pod uwagę wzięto północną ścianę kościoła, urzeźbioną wydłużonymi, pionowymi prostokątami o 190 cm. szerokości. Przy tak małej szerokości umieszone na tym samym poziomie dwie stacje były wizualnie ściśnięte w sposób nie do przyjęcia. Zastosowano więc zróżnicowane poziomy. Dlatego na innym poziomie jest Pan Jezus upadający pod ciężarem krzyża, a na innym Pan Jezus, który spotyka swoją Matkę lub płaczące niewiasty. Taki dynamiczny układ daje pożądaną przejrzystość i jednocześnie uwypukla drogę krzyżową Jezusa, która była pochodem Zbawiciela od pretorium Piłata aż po wzgórze Golgoty.

Stacje drogi krzyżowej

Pierwsze dziewięć stacji Drogi Krzyżowej prowadzi do ołtarza i dyptyku, natomiast dalsze, te ze wzgórza Kalwarii, wiążą się ściśle z tym, czego Chrystus dokonał na krzyżu. Stacje od „Odarcia z szat” aż do „Złożenia w grobie” układem stanowią górę Golgotę z kulminacyjnym szczytem „Pan Jezus umiera na krzyżu”.

W taki sposób, często z wielkim trudem i wysiłkiem powstają dzieła i obiekty artystyczne i sakralne, które po upływie pewnego czasu zostają wpisane do rejestru dzieł zabytkowych i świadczą przez wieki o walorach artystycznych danej epoki oraz o wierze Ludu Bożego oddanego Bożej chwale i przeżywającego skarb świętej wiary.

/ks. Stanisław Gurgul/


Witraże


Witraże